"W kajdankach namiętności" - Piotr Kołodziejczak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Strony: 231
Wielkie ,tajemnicze miasta obfitują w setki zagadkowych mieszkańców.
Przeważnie każdy jest anonimowy ,niewyróżniający się z tłumu...
On jest inny.
Snuje swoje przemyślenia nie zważając na to czy są słuszne czy nie.
W dzień jest przeciętnym obywatelem tzw. Kowalskim ,ale nocą przemienia się w psychopatę biegającego z młotkiem w ręku i zabijającym Bogu ducha winnych ludzi.
Co nim kieruje?
A przede wszystkim ,kim jest osoba dopuszczająca się tak drastycznych czynów?
W tym samym mieście mieszka też Justyna. To normalna kobieta znudzona schematycznością małżeństwa. Oleju do ognia dolewa także jej dorastająca córka ,która tylko z nią umie się normalnie porozumieć. Wszystkie dni Justyny wyglądają tak samo. Dom ,praca ,dom. Brakuje jej przyjemności ,spontaniczności oraz oderwania się na chwilę od wszystkiego co ją otacza. Nic dziwnego ,że kobieta w pewnej chwili traci wiarę we wszystkie wyznawane przez nią wcześniej wartości i zaczyna umawiać się z Bartkiem. Ich relacja jest prosta. Zależy im tylko na umileniu sobie czasu ,żadnych zobowiązań i przyrzeczeń.
Książka Piotra Kołodziejczaka jest dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem. Przyglądając się jej okładce można sobie pomyśleć ,że będzie w podobnej stylistyce co popularne "Pięćdziesiąt twarzy Greya" ,ale to tylko złudzenie. Jest to przede wszystkim bardzo wciągająca ,dynamiczna i zaskakująca książka.
Początkowo irytowało mnie umieszczanie co chwila fragmentów wcześniejszych powieści Piotra Kołodziejczaka. Myślałam ,że chodzi w tym głównie o autoreklamę. Zależało mi na wyjaśnieniu tej zagadki ,więc przejrzałam wywiady ,w których autor wytłumaczył tę kwestię. Zamysł był taki ,aby wzbogacić książkę w dodatkowe treści. Sama nie wiem czy odważyłabym się na taki zabieg ,ale czasami trzeba postawić wszystko na jedną kartę i zaryzykować. Z drugiej strony dzięki temu zainteresowały mnie inne książki tego autora.
Tytułowe kajdanki namiętności to moim zdaniem podkreślenie ułomności człowieka. Mam na myśli to ,że jesteśmy podatni na wpływ innych ,pragniemy czegoś nowego ,ekscytującego. Dążymy ślepo w stronę obranego przez Nas celu ,nie interesując się jego konsekwencjami. Namiętność nie jest tutaj pokazana głównie przez stronę seksualności ,ale także pasji jaką dla tajemniczego psychopaty było mordowanie ludzi.
"W kajdankach namiętności" to lektura ,która umiliła mi weekend majowy. Bardzo zaimponowało mi to ,że po krótkim wspomnieniu o bocznych bohaterach pojawiały się osobne rozdziały poświęcone tym osobom. Dzięki temu mogłam poznać np.opowieść o emerytowanej sportsmence pani Felicjji ,która moim zdaniem jest bardzo poruszająca.
Książka Piotra Kołodziejczaka powinna być trochę dłuższa!!! Na końcu zrobiło mi się przykro ,że już się skończyła ,ponieważ chciałabym głębiej poznać rozumowanie kluczowego bohatera ,którym z całą pewnością jest morderca. Nie pogardziłabym także chociaż krótką wzmianką o tym jak wyglądało jego aresztowanie i przebywanie na sali sądowej podczas procesu.
Tytułowe kajdanki namiętności to moim zdaniem podkreślenie ułomności człowieka. Mam na myśli to ,że jesteśmy podatni na wpływ innych ,pragniemy czegoś nowego ,ekscytującego. Dążymy ślepo w stronę obranego przez Nas celu ,nie interesując się jego konsekwencjami. Namiętność nie jest tutaj pokazana głównie przez stronę seksualności ,ale także pasji jaką dla tajemniczego psychopaty było mordowanie ludzi.
"W kajdankach namiętności" to lektura ,która umiliła mi weekend majowy. Bardzo zaimponowało mi to ,że po krótkim wspomnieniu o bocznych bohaterach pojawiały się osobne rozdziały poświęcone tym osobom. Dzięki temu mogłam poznać np.opowieść o emerytowanej sportsmence pani Felicjji ,która moim zdaniem jest bardzo poruszająca.
Książka Piotra Kołodziejczaka powinna być trochę dłuższa!!! Na końcu zrobiło mi się przykro ,że już się skończyła ,ponieważ chciałabym głębiej poznać rozumowanie kluczowego bohatera ,którym z całą pewnością jest morderca. Nie pogardziłabym także chociaż krótką wzmianką o tym jak wyglądało jego aresztowanie i przebywanie na sali sądowej podczas procesu.
Moja ocena: 4/6
Inne książki tego autora to:![]() |
Jakoś chyba nie mam ochoty...
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam, posiadam na półce. Lecz szczerze żałuję mojego wyboru. Nie za bardzo przypadła mi do gustu. :)
OdpowiedzUsuńSama nie wiem, czy by mi się spodobała:)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńCzytałam i mnie również wspomniana przez ciebie autoreklama wcześniejszych dzieł autora drażniła, ale jako całokształt jest to całkiem przyjemna obyczajowo- kryminalna proza.
OdpowiedzUsuńCzytałam. Zła nie jest, jednak mogło być o wiele lepiej.
OdpowiedzUsuńCzemu nie? Lubię dobrą literaturę obyczajową.
OdpowiedzUsuńZawsze fajnie spróbować czegoś nowego ;)
UsuńNie przepadam za taką tematyką, więc raczej się nie skuszę. :)
OdpowiedzUsuńKolejna recenzja opisująca powiesć pana Kołodziejczyka a mój apetyt na nią wzrasta ! :)
OdpowiedzUsuńświetna opinia, ksiązka spodobała mi się
OdpowiedzUsuń