"Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi."
- Rz 5, 19
Fragment Nowego Testamentu, Listu do Rzymian. Nieprzypadkowo umieściłam go w tej recenzji, ponieważ chyba w najlepszy możliwy sposób opisuje naturę tej książki. Wszyscy znają motyw pierwszego popełnionego grzechu wg wiary katolickiej. Oczywiście miało to miejsce w Raju przez zjedzenie zakazanego owocu jabłoni. Jednak Charlotte Link ukazała w swojej książce jak wielki wpływ religia ma na życie wierzących oraz jak łatwo od tego stracić głowę. Adam i Ewa to tylko zapalnik dla prawdziwych wyznawców, traktujących Słowo Boże jako najwyższą instancję, gotowych poświęcić nawet siebie, aby stanąć, bez skazy, przed obliczem Boga.
Maximilian niedługo opuści zakład psychiatryczny.
Jedno wydarzenie, jednak jest jak grzmot, jak iskra przy wylanej benzynie.
W zasadzie w domu rodziny Beerbaumów nie mówi się wiele na temat wydarzeń z przeszłości. To zamknięty rozdział. Teraz mają nowy dom, w innym mieście, mają własną kancelarię adwokacką i nikt nie wie, że mają drugiego syna.. jest idealnie. Mario i Maximilian to bliźniacy. Nie ma szans, aby ich odróżnić. Nawet własny ojciec ich mylił, no może jedynie matka, mając matczyny dar, mogła ich rozróżnić. Mówią, że czują się jak jeden organizm, potrafią wyczuć emocje drugiego. Czasem wiedzą o czym drugi myśli. Ale Mario jakoś daje radę bez brata. W tajemnicy przed rodzicami poznaje wspaniałą dziewczynę, ma dużo znajomych i jest szczęśliwy. Na wakacje zabiera Tinę do Francji, do ich domku letniskowego.. szkoda tylko, że matka bliźniaków znajduje się w tym czasie w Londynie, ze swoim kochankiem, może gdyby wiedziała, ochroniłaby tę dziewczynę.
Jedno wydarzenie, jednak jest jak grzmot, jak iskra przy wylanej benzynie.
W zasadzie w domu rodziny Beerbaumów nie mówi się wiele na temat wydarzeń z przeszłości. To zamknięty rozdział. Teraz mają nowy dom, w innym mieście, mają własną kancelarię adwokacką i nikt nie wie, że mają drugiego syna.. jest idealnie. Mario i Maximilian to bliźniacy. Nie ma szans, aby ich odróżnić. Nawet własny ojciec ich mylił, no może jedynie matka, mając matczyny dar, mogła ich rozróżnić. Mówią, że czują się jak jeden organizm, potrafią wyczuć emocje drugiego. Czasem wiedzą o czym drugi myśli. Ale Mario jakoś daje radę bez brata. W tajemnicy przed rodzicami poznaje wspaniałą dziewczynę, ma dużo znajomych i jest szczęśliwy. Na wakacje zabiera Tinę do Francji, do ich domku letniskowego.. szkoda tylko, że matka bliźniaków znajduje się w tym czasie w Londynie, ze swoim kochankiem, może gdyby wiedziała, ochroniłaby tę dziewczynę.
Janet kocha swoje dzieci, więc nie może pozwolić, aby Maximilian, po oswobodzeniu, znów został zamknięty, w jakieś klinice w Wielkiej Brytanii. No way. Janet jedzie do Londynu, ale nie przekracza progu kliniki. Spotyka się ze swoim byłym kochankiem. Stara miłość nie rdzewieje. To zawsze było coś więcej niż seks, to była pasja. Nieistotne, że kiedyś prawie rozerwała swoje małżeństwo za sprawą tego namiętnego romansu, Janet po prostu wielbiła swojego kochanka. Teraz i tak nie ma nic do stracenia, ujmując to prosto - jej małżeństwo i tak prawie nie istnieje, a mąż nawet pogodził się z myślą, że jest bezużyteczny i zbędny. Specjalnie nie przejmuje się faktem, iż jego żona powróciła do kochanka, mimo, iż dobrze o tym wie.
Tina pochodzi z dobrego domu. Inaczej, Tina ma nadgorliwego, nadopiekuńczego i zbyt pedantycznego Ojca. Ta bohaterka marzy o tym, żeby spędzić wakacje ze swoim wspaniałym chłopakiem Mario. Lecz dla Ojca i jej przyjaciółki, Dany, Mario nie jest godny zaufania. Jednakże w obliczu "napalonej" nastolatki niczego się nie wskóra. Tak więc Tina i Mario jadą do Francji. Miał być to wspaniały pobyt, ale z czasem Mario zaczyna zachowywać się dziwnie. Do tego z zakładu psychiatrycznego ucieka Maximilian. Ta historia chyba nie skończy się dobrze - tak można by w tym momencie pomyśleć. I z takim frasunkiem was zostawiam.
"Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. "
- Rz 6, 23
Agata mi świadkiem, że miałam ogromne problemy z napisaniem zarysu fabuły. Doradzała mi, żebym tylko naszkicowała ogólny obraz, ale wydaje mi się, że z lekka się rozpisałam. I tak to jest tylko fragment tego co naprawdę mogłabym powiedzieć o tej książce. Więc teraz konkrety.
W dodatku okładka mi się bardzo podoba, naprawdę cieszę się, że mam "Grzech aniołów" na półce.
Nie czytałam innych dzieł Pani Link, jednak ponoć są bardzo dobre i jak najbardziej warte uwagi. Po przeczytaniu "Grzech aniołów" ze 100% pewnością mogę powiedzieć, że to początek ale nie koniec mojej przygody z tą autorką.
strony: 304
Mamy dla Was niezłą gratkę.
Jeżeli chcecie zapoznać się z fragmentem mikropowieści Tomasza Kołodziejczaka to klikajcie ;)
