Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojenne. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lipca 2013

" Sołdat" Nikołaj Nikulin

" Sołdat"  Nikołaj Nikulin



' Szlak Leningrad–Berlin w odważnej, pozbawionej autocenzury relacji żołnierza Armii Czerwonej.

Opowieść Nikołaja Nikulina, wcielonego do wojska w 1941, który jako jeden z nielicznych sowieckich żołnierzy przeszedł cały szlak bojowy. Został odznaczony za bohaterstwo, jednak jego wspomnienia odzierają frontowe przeżycia z heroizmu, burząc mit wielkiej wojny ojczyźnianej. Nikulin otwarcie przyznaje się do potwornego strachu, opisuje głód, śmierć i okrucieństwo czerwonoarmistów. Demaskuje głupotę i cynizm dowodzących, a także bezwzględność sowieckiej machiny wojennej.


Publikacja tej relacji możliwa była dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego, jej wcześniejsze upublicznienie groziłoby Autorowi łagrem.

"Pułkownik wie, że atak nie ma sensu, że jedynie padną kolejne trupy. […] Jednak pułkownik wykonuje rozkaz i pędzi ludzi do ataku. Jeśli ma sumienie, sam idzie w bój i ginie. […] Jest im znana tylko jedna taktyka – napierać masą ciał. Ktoś w końcu zabije Niemca.
"
  '











" Polowałam" na tą książkę od długiego czasu. Historyczna - czyli moja tematyka, aż krzyczała "weź mnie z pułki". I wzięłam - i wcale tego nie żałuję. Jest to książka dla ludzi którzy lubią historię i chcą znać prawdziwą odsłonę wojny ze strony rosyjskiej.  Można zrozumieć różne działania, zachowania... i dowiedzieć się jakie szkody w psychice tworzy II Wojna Światowa.

Momentami można się pogubić, dlatego że autor wspomina sytuacje z kilku miejsc w różnych odstępach czasowych, ale jak ktoś jest skupiony to dla niego to żadna przeszkoda. 
Czytałam tą książkę, i nie mogłam uwierzyć jak niektórzy ludzie mogą być tak okrutni? Wiadomo, że wojna wymaga poświęceń i to nawet milionowych ofiar, ale to po prostu straszne. Opowieść Nikołaja Nikulina to momentami nawet wstrząsająca historia.  Jednak miłośnicy historii, a w szczególności II Wojny Światowej, będą zachwyceni tą książką. 
Tyle lat trzeba było czekać by dowiedzieć się najprawdziwszej prawdy, jak to wszystko wyglądało w Rosji. 

" Ludzi u nas mnoga" - tylko te słowa Stalina mogą podsumować rosyjskie działanie. 



Liczba stron :319


Ocena - zdecydowanie 5/6

sobota, 16 marca 2013

"Kroniki Ellie" - John Marsden

"Kroniki Ellie"  - John Marsden

Strony: 304
Źródło: zakup własny w Empiku
Oprawa: miękka

Wojna się skończyła ,ale walka trwa nadal.
Liczyliśmy na spokój. Ale kiedy opadł bitewny kurz okazało się ,że teraz o wiele trudniej rozpoznać ,kto jest przyjacielem ,a kto wrogiem. Przekonałam się też na własnej skórze ,że nasze czyny przynoszą czasem konsekwencje ,których nie da się przewidzieć - i którym nie jesteśmy w stanie zapobiec.
Acha. Jest jeszcze Lee. Coś się między nami wydarzyło. 
Coś ,co zmieniło mnie na zawsze...


Ostatnio czas mi się bardzo dłuży. Żyję ,a w zasadzie egzystuję od premiery do premiery. Muszę już coraz dalej jeździć do Empików i Matrasów ,bo w tych bliskich mojemu miejscu zamieszkania pracownicy mnie poznają i tak jakoś mi głupio... Wiem ,to zakrawa na obsesję ,ale co na to poradzę ,że po prostu tak mam? Możecie powiedzieć ,że można przecież kupować książki przez internet ,ale po pierwsze: nie lubię prosić nikogo ,by przelał pieniądze ze swojego konta ,bo ja swojego własnego na razie nie posiadam ,a po drugie: wolę zobaczyć ,dotknąć i chwilę trzymać książkę w rękach zanim ją kupię.
Na "Kroniki Ellie" czekałam bardzo wytrwale ,ale udało mi się je kupić dopiero 3 dni po premierze. Czy to możliwe ,że nigdzie wcześniej w Gdańsku ich nie było? No ,ale to już inna bajka...

Z twórczością John`a Marsden`a znam się bardzo dobrze. Przeczytałam wszystkie części cyklu "Jutro" ,w którym zakochałam się bez pamięci. Może nie czytałam go w chwili wielkiego boomu jaki nastąpił po wydaniu drugiej części ,ale  przynajmniej nie musiałam długo czekać na kolejne tomy. Myślę ,że to była dobra decyzja ,bo z reguły nie lubię czekać ,by dowiedzieć się co się będzie działo dalej z moimi ukochanymi bohaterami.


Przechodząc do meritum czyli do mojej opinii o tej książce ,to muszę stwierdzić ,żesądziłam ,iż będzie w niej więcej akcji. Jak dla mnie była za bardzo statyczna ,zbyt wolna i toporna. Nie zmienia to faktu ,że miło spędziłam czas ;D

Książka przedstawia Wirrawee po zakończeniu wojny z tajemniczym napastnikiem. Wielu czytelników twierdzi ,że chcieliby poznać konkretnie nazwę kraju ,który zaatakował Australię ,ale moim zdaniem jest to jak najbardziej zbędne. Rozumiem ,że niektórzy odczuwają dyskomfort przez opisy dziwnego języka zaborców i omijanie cech charakterystycznych ludzi stamtąd pochodzących ,ale o to w tym chodzi!! Autor celowo nie zdradza nawet słówka o tożsamości zaborców ,by nie rozpętać konfliktów. Jak wiadomo są ludzie ,którzy czują się urażeni kiedy ich kraj zostaje przedstawiony w złym świetle. W pewnym stopniu się nie dziwię...

Głównym wątkiem książki jest walka Ellie o zachowanie rodzinnej farmy. Niestety jej rodzice odeszli i dziewczyna musi przejąć wszystkie ich obowiązki oraz  zająć się Gavin`em. Ta kwestia jest dla mnie najbardziej poruszająca ,bo czy zwykła nastolatka dałaby radę? Zamiast chodzić na imprezy ,musi dbać o cały inwentarz ,ogromny dom ,zagrody ,pastwiska ,być matką dla małego Gavin`a i jeszcze na dodatek chodzić do szkoły. Jak to wszystko pogodzić kiedy grozi jej bankructwo??

Dziewczyna nie jest osamotniona. Z pomocą przychodzi jej Fi z mamą oraz Homer ze swoją rodziną. Państwo Yannos zdecydowali się zostać jej prawnymi opiekunami. Są tak zdeterminowani ,że razem z Ellie walczą o to sprzeciwiając się namowom sędziny i adwokata...

Kto chce przejąć prawa do zarządzania majątkiem Ellie?
Dlaczego to robi?

Tymczasem wychodzą na jaw sekrety ,o których nikt wcześniej nie miał pojęcia...
W mieście powstaje tajna organizacja wyzwoleńcza ,do której należą osoby niezrzeszone z wojskiem.

O co walczą?
Czy odniosą sukces?
Kto nimi kieruje? 

Mimo początkowego rozczarowania i tak polecam Wam zapoznanie się z tą kontynuacją. "Kroniki Ellie" to doskonała książka pokazująca prawdziwe problemy charyzmatycznej i młodej dziewczyny. Obecnie w większości książek zawarte są motywu Happy Endu lub innych amerykańskich domysłów. Zaprezentowana przeze mnie książka znacznie się od nich różni i to moim zdaniem jest w niej najpiękniejsze. Pewnie myślicie ,że Marsden "ciągnie" tę serię na siłę ,ale nawet nie zdajecie sobie sprawy co chce nam przez to pokazać. Na pewno z wielkim zapałem zabiorę się za kolejne części tego cyklu!!!


Moja ocena: 4+/6

P.S. Jeżeli oczekujecie tego ,że sytuacja z Lee się rozwiąże to niestety się zawiedziecie ;(

czwartek, 20 grudnia 2012

" Snajper u bram Stalingradu " - Wasilij Zajcew

" Snajper u bram Stalingradu "  - Wasilij Zajcew

Oprawa : miękka
Rok wydania: 2010
Liczba stron :227

" - Teraz czekaj na moment, kiedy odwróci się twarzą do siebie - powiedziałem.
- Mam go na celowniku.Wtedy zauważyłem, że nazista musiał zobaczyć odblask soczewki z teleskopu Goroczajewa. Jego wyraz twarzy zmienił się z triumfującego w zaniepokojony. Nagle uniósł karabin i wycelował w naszym kierunku.
- Strzelaj! - krzyknąłem.
Huknął strzał Goroczajewa. Pocisk zwalił nazistę. Gdy padał, jego karabin ugrzązł między ścianami okopu, blokując wyjście drugiemu Niemcowi. Ten drugi miał na piersi Krzyż Żelazny I klasy. Pociągnąłem za spust i kula trafiła go tuż obok odznaczenia. Runął w tył z rozłożonymi rękami..."



"Prawdziwa historia bohatera filmu "Wróg u bram". Wasilij Zajcew to nazwisko znane wszystkim, którzy oglądali film Wróg u bram Jeana-Jacquesa Annauda z Jude Lawem w roli głównej. Książka ta to wspomnienia samego Zajcewa - autentycznej postaci, obrońcy Stalingradu z 1942 - na których oparty został scenariusz kultowego już dziś filmu. Jednak prawdziwa historia to więcej potu i krwi...... "


Przeczytałam ta książkę w dość krótkim czasie. Przyjemnie się ją czyta, a jeszcze lepiej by było gdyby nie było literówek. Ale zaznaczam. Trzeba też uważać na rozdziały. Ja trafiłam na książki, gdzie były podwójnie wydrukowane 5 i 6 rozdział  a 3 i 4 nie było. Oprócz takich niespodzianek to naprawdę świetna książka. 

Film nie do końca zgadza się z treścią książki, ale jest równie dobrze zrobiony. 
Pod treścią są słowniczki, tłumaczące niektóre zwroty z rosyjskiego na polski, lub są wytłumaczone niektóre rzeczy, które  u nas za czasów wojny nie było.



Książka jest naprawdę wciągająca. Autor czyli w tym przypadku sam najlepszy snajper rosyjski - Wasilij Zajcew, naprawdę obrazowo opisuje wszystkie sytuacje, "przyczajki" na Niemców. Można się wczuć w rolę prawdziwego snajpera wojennego.

Ja osobiście uwielbiam klimaty wojenne a jak się czytało tą książkę zaraz po obejrzeniu filmu w telewizji, naprawdę daje niezły obraz  w wyobraźni.  Te opisy jak Wasilij Zajcew celuje w swoją ofiarę i mówi, że dokładnie widzi usta, oczy, odznaki... Po prostu genialne. 
Myślę, że to była moja pierwsza książka wojenna jaką na razie przeczytałam, ale wcale się nie zawiodłam.




tutaj dodaje link do zwiastunu filmu " Wróg u bram" - naprawdę polecam i film i książkę!



Ocena książki 5/6  - odejmuję oczywiście za literówki (jest ich dość sporo).