Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

,,Zakochać się" - Cecelia Ahern



Życie... dla jednych największy dar od losu ,aby dla innych być istnym koszmarem.
 Takie dwa różnorodne podejścia do tego tematu prezentują Adam Basil i Christine Rose. Ich znajomość zaczyna się dosyć nieszablonowo ,ponieważ poznają się podczas próby samobójczej Adama ,kiedy to usiłuje skoczyć z mostu. W wyniku niesamowitego szczęścia ,kobiecie udaje się namówić tajemniczego nieznajomego do odłożenia decyzji o zakończeniu swojego życia. Niestety ,umowa jaką zawierają ma jeden, nieznoszący sprzeciwu warunek. Christine ma czas do 35 urodzin Adama (czyli około dwa tygodnie) ,aby przekonać go do tego ,że życie ma sens. Jeżeli jej się nie uda ,mężczyzna popełni samobójstwo ,a kobieta mu w tym nie przeszkodzi. Od tej chwili rozpoczyna się walka z czasem ,który przemija nieubłaganie. 
Czy wysiłki Christine przyniosą skutek?
Jak się potoczą losy tej dwójki?


Twórczość Cecelii Ahern znam od dawna. Nie ukrywam ,że wszystkie jej książki darzę sympatią ,dlatego z wielką przyjemnością zabrałam się za ,,Zakochać się". Po raz kolejny nie zawiodłam się na tej wyjątkowej historii ,która mimowolnie przywołała wspomnienie mojej kwietniowej wizyty w kinie ,kiedy oglądałam ,,Naukę spadania". Opis widoczny na okładce powieści sprawił ,że od razu przeniosłam się z uśmiechem do tego dnia ;)

Dodatkowo cieszy mnie fakt ,że wygląd okładki najnowszej powieści Ahern doskonale współgra z czytaną przeze mnie książką ,,Sto imion". Nie ,żebym była pedantką ,ale kwestia wizualna ma dla mnie chociaż minimalne znaczenie.

Sam zamysł historii poprzez wyraźne podobieństwo do wspomnianego przeze mnie wcześniej filmu ,traci dość dużo na oryginalności. Ale w pewnym momencie książki przestało mi to przeszkadzać. Tak bardzo zainteresowałam się postacią Adama ,że straciłam głowę i przestałam racjonalnie myśleć! Połączenie tajemnicy ,pięknej buzi i nutki sarkazmu zmiksowanej ze skłonnościami autodestrukcyjnymi to coś ,co zrobiło na mnie ogromne wrażenie i dlatego w tym momencie powinny się rozlec wielkie brawa dla autorki. ;)

W książce znalazła się jedna rzecz ,która wybitnie mnie irytowała. Christine... Niby taka empatyczna, miła i pomocna ,ale cały czas wydawała mi się bezosobowa oraz nijaka. Sam fakt, że nie umie żyć bez poradników ,wprawiał mnie w zdumienie i jednocześnie znużenie. Osobiście, bardzo cenię bohaterów wyjątkowych ,mających w sobie iskrę energii. Niestety Christine mi tego nie zapewniła ,jednakże w pewnym sensie zastąpił ją Adam. Dziewczyna kryła w sobie niesamowitą tajemnicę ,która ostatecznie sprawiła ,że częściowo mogę jej wszystko wybaczyć.

Książka jest skonstruowana tak ,że wszystko dzieje się wedle harmonogramu. Sama budowa rozdziałów, przywodzi mi na myśl poradniki ,tak bardzo uwielbiane przez Christine. Jest to moim zdaniem miłe nawiązanie do treści książki ,sprawiające ,że przyjemniej się ją czyta.

Historia mimo swojej pesymistycznej tematyki jest bardzo wesoła! Pokazuje ,że można wyjść na prostą z każdej ,nawet najtrudniejszej sytuacji. Z przymrużeniem oka prezentuje losy ,początkowo obcych sobie ludzi ,których los splata ze sobą tak mocno ,że nie mogą się od siebie uwolnić. ,,Zakochać się" to doskonała propozycja czytelnicza dla wszystkich ludzi chcących docenić to co ich otacza oraz dostrzec małe rzeczy ,na które na co dzień nie zwraca się uwagi. Powieść daje nadzieję na lepsze jutro i skłania do refleksji. Jeżeli lubisz tak sugestywne książki ,nie czekaj. Zmień swoje spojrzenie na świat, chociaż na chwilę! Przeczytaj najnowszą książkę Ahern ,a na pewno to osiągniesz. 

piątek, 14 marca 2014

[Przedpremierowo] "Chwila szczęścia" - Federico Moccia

Ah, Moccia, Moccia, co ci chodzi po głowie.. Płomienny romans w Rzymie, wyśmienite jedzenie i dwie turystki z Polski. Tak się zastanawiam, jest to promocja Włoch czy poradnik jak ułożyć sobie życie z obcokrajowcem? Whatever, ważne, że jest dobre jedzenie.

Wakacje. Upalne lato. Włochy. Rzym. Szorty i spódniczki. Okulary przeciwsłoneczne. Trampki i sandały. Wino.. duuużo wina. Sery, makarony, tarty. Czyż to nie cudowne? Czekam na to od poprzednich wakacji. Aż tu nagle los daje mi tę książkę i czuję się jakbym wsiadła w busa i znalazła się na chodniku w centrum Rzymu. Grazie, Panie Moccia

Ania i Paulina przybyły do Włoch z Warszawy, i w zasadzie niewiele o nich wiemy, bo narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy Nicco. Wygląda na to, że przyjechały na wakacje i są raczej nastawione na maksymalne szaleństwo. W restauracji wpadają na Nicco i Grubego, którzy zapewniają im moc wrażeń na następne dni. Nicco ma złamane serce, a Gruby dwie dziewczyny, które niewiedzą o sobie nawzajem. We czworo spędzają niezapomniane, szalone chwile. Można było zapomnieć o wszystkim co złe, gwarantuję.


Co ciekawe, ani Nicco ani Gruby nie są mistrzami w posługiwaniu się językiem angielskim, sytuację ratują dziewczyny (typowe), znając podstawy włoskiego, także komunikacja między nimi jest dosłownie wielojęzykowa. Fajne, lub nie, jest to, że nie wszystko zostało przetłumaczone. Nie jestem pewna jak to wygląda w tłumaczeniu przez inne kraje, ale u nas możecie znaleźć pojedyncze włoskie i angielskie wyrażenia. Lubię takie połączenia, ale niekiedy nie wiedziałam co jest mówione dziewczynom, a co Nicco wyszeptał w myślach. W dwóch słowach - pogubiłam się.

Na początku styl pisania autora, zdawał mi się, wymuszony, jednak potem czytałam z przyjemnością i lekkością. Przykro mi to mówić, ale według mnie znalazło się w książce zbyt dużo mówienia o niczym. Rozumiem, że w jakiś sposób należało przedstawić czytelnikowi opisy uczuć Nicco, bo własnie ten temat jest najbardziej poruszany, jednak było to nudne i monotonne. Nicco własnie został porzucony przez dziewczynę, na której bardzo mu zależało, jednak nigdy nie usłyszała od niego "kocham cię", a Ania koi smutek i jest przygodą. W pewnym sensie, nie zostałam przekonana co do ich rozkwitającego uczucia.  Do tego, że to spotkanie znaczyło coś istotnego, również nie. Ani dla Nicco, a tym bardziej dla Grubego. Nie zauważyłam żadnej przemiany.

Poza tym, główny bohater (Nicco) zbyt często wracał myślami do byłej dziewczyny. Takie sytuacje mają miejsce w życiu każdego czytelnika, dlatego fabuła jest bardzo realistyczna. Jednak jak dla mnie, wykonanie nie było najlepsze, wyszło sztucznie i niechlujnie. Będziemy mieli okazje śledzić dalsze perypetie naszych bohaterów w drugiej części, której akcja ma się toczyć w Polsce. Uważam, że to dla nas wyróżnienie, fajnie jest czytać, teoretycznie, o sobie z perspektywy włocha. Mam sprzeczne odczucia wobec polek z książki, z jednej strony były bardzo do nas podobne a z drugiej.. trudno jest wykreować postać obcokrajowca, nie będąc nim. Także szacunek dla Mocci za odwagę.

Tym o czym warto wspomnieć jest atmosfera gorących nocy, wakacyjnego szaleństwa i przepysznego jedzenia. Co jak co, ale pisanie o Włochach Moccie wychodzi perfekcyjnie. Takie jedzenie jakie nam opisywał jadłabym dniami i nocami, popijając do tego różnymi odmianami wina, niebo na ziemi. Widać, że autor lubi wszystko co włoskie i mi to nie przeszkadza, wręcz jest niezwykłe i pięknie niedzisiejsze. Porusza głównie tematy miłosne, w różnym wydaniu. Ale ja skupiłam się na romansie naszych par, bo jako jedyny był jako tako dopracowany. Reszta to tylko wzmianki.



Także, jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego, niewygórowanego, o wakacyjnym klimacie, z Polkami w roli głównej to sięgajcie po "Chwilę szczęścia"!


Ps. Moccia chce przyjechać do Polski by rozeznać się w panujących tu zwyczajach i zyskać informacje potrzebne do napisania drugiej części tego projektu. Czyż nie jest to ekscytujące? Dla mnie tak. :D


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

"Wakacje z piekła"




"Wakacje z piekła"
- Cassandra Clare & Claudia Gray & Maureen Johnson & Libba Bray & Sarah Mlynowski



W książce znajdziemy pięć wakacyjnych opowiadań z nutką grozy i romansu. Nie wszystkie przypadły mi do gustu ale bardzo spodobał mi się pomysł na stworzenie takiej serii książek, z krótkimi opowieściami. (Oprócz tej ukazały się również : "Randki z piekła", "Pocałunki z piekła" oraz "Bale maturalne z piekła").


"Łowy" - Sarah Mlynowski

Dwie przyjaciółki wybierają się na rejs luksusowym statkiem wycieczkowym. Lis - otwarta, bezpośrednia i zabawna oraz Kristin - nieśmiała, pełna obaw dziewczyna. Od początku rozdziału nie dawałam temu opowiadaniu większych szans. Styl pisania prosty, bardzo prosty i nudny. Nie zachwyciło mnie nawet pojawienie się motywu tajemniczych wampirów porywających ludzi ze statku. Za to zakończenie bardzo mnie zaskoczyło - ani przez chwilę nie pomyślałabym, że bohaterzy mogą być tacy nieprzewidywalni. 



"Dom luster" - Cassandra Clare

Genialne opowiadanie - na Clare nie można się zawieść !  Autorka puściła wodze fantazji i wykreowała nietuzinkową postać przerażającej kobiety, która wysysa dusze mężczyzn, przy użyciu luster, aby w ten sposób żyć dłużej. Bohaterka Violet odkrywa jej sekret przebywając z rodziną w willi na Jamajce. Bardzo lubię, gdy oprócz paranormalnych zdarzeń są również przeplatane wątki rodzinne/patologiczne - tak jak w tej powieści pojawił się ojczym, który terroryzuje rodzinę. Sprawa się komplikuje, ponieważ jego syn Evan kocha się w Violet z wzajemnością. Oboje nie mogą się pogodzić z faktem, że nigdy nie będą razem - bo stanowią rodzinę..



"Nie lubię twojej dziewczyny" - Claudia Gray

Opowiadanie również mi się spodobało, jednak nie aż tak jak poprzednie. Autorka wprowadza nas w tajemniczy świat czarownic, matek i córek, które pilnują aby ich sekret nie przedarł się do świata mężczyzn. Podobał mi się ten pomysł na oddzielenie czarownic, silnych i władczych kobiet od świata męskiego. Autorka dobrze operowała akcją i miejscami potrafiła mnie zaskoczyć.




"Dekret o podejrzanych" Maureen Johnson

Jeśli "Dom luster" był genialny to "Dekret o podejrzanych" jest po prostu mistrzostwem horroru, który mogłabym porównać z psychodelicznymi opowieściami Kinga. Tą powieść po prostu pożarłam, pochłonęłam i nie mogłam uwierzyć, że tak szybko się skończyła. Autorka niesamowicie budowała nastrój grozy, umieszczając akcję powieści w malowniczym francuskim miasteczku, pełnym spokoju i idealnym na leniwe wakacje. Nie chcę za dużo zdradzić ale powiem, że krew się lała, miałam wrażenie że siedzę w horrorze i razem z dwiema bohaterkami próbuję rozszyfrować o co chodzi z dziwnym zachowaniem ludzi wokół. Miażdżący okazał się koniec, kiedy okazało się, że bohaterka...
ale to musicie sami przeczytać !





"Nigdzie nie jest bezpiecznie" - Libba Bray

Czytając to opowiadanie miałam wrażenie, że oglądam film. Narratorem jest chłopak - co bardzo wyróżnia się na tle powyższych powieści - który opowiada swoją historię przed kamerą. Razem z grupą przyjaciół odwiedza odległe miasteczko, które jest całkowicie odizolowane od świata -ludzie żyją z prac na polu, kobiety urzędują w domach a mężczyźni na polowaniach. Jest również aspekt religijny, na którym punkcie ludzie są bardzo przewrażliwieni. Chłopak jest coraz bardziej zaintrygowany tym miejscem a jego ciekawość wzrasta gdy słyszy legendę o tym, że kiedyś ludzie składali w ofierze swoje dzieci topiąc je w bagnie aby wioska miała jedzenia pod dostatkiem i wszelkie złe moce ją omijały. Pewnego dnia przyjaciele nie wytrzymują i przekraczają ogrodzenie wioski wchodząc do zakazanego lasu, za którym znajduje się owe bagno...

Trudno mi ocenić tą książkę, ponieważ tylko 3/5 opowiadań  tak naprawdę mnie zachwyciły. Jeśli ktoś z Was ma okazję wypożyczyć z biblioteki lub od koleżanki tą książkę to zachęcam aby zajrzeć chociaż do tych trzech opowiadań bo WARTO, ale nie ma sensu zakupywać tej książki (no chyba, że w antykwariacie po śmiesznej cenie, tak jak ja to uczyniłam ;)   





niedziela, 28 lipca 2013

"Kiedy byłeś mój" - Rebecca Serle


Nowoczesność kontra Szekspir. Czy ten pojedynek ma rację bytu?

Bardzo lubię przekonywać się na własnej skórze o takich rzeczach ,więc nic dziwnego ,że kiedy miałam okazję zapoznać się z tą książką , nie wahałam się ani chwili. "Romeo i Julia" była moją lekturą w gimnazjum ,ale odkąd pamiętam zawsze była wysoko na mojej liście "przeczytane". Z kolei incydent z "Kiedy byłeś mój"postaram się zapomnieć jak najszybciej lub zatrzeć 3/4 moich wrażeń ,żeby pozostały same pozytywy. Niestety nie mam takich nadprzyrodzonych mocy ,więc przechodzę do konkretów....

Książka opowiada o paczce przyjaciół ,która jest w ostatniej klasie liceum. Trzy przyjaciółki przeżywają pierwsze miłości ,organizują szalone imprezy i cieszą się z uczniowskiego życia elity. Umawiają się z równie popularnymi chłopakami ,którzy są najlepszymi kumplami. Ich sielankowe życie przerywa nieoczekiwany powrót do ich miasteczka kuzynki Rosie - Juliet. Dziewczyna znacznie różni się od swoich rówieśników. Jej markowe ubrania ,oślepiający bielą uśmiech i droga bryka sprawiają ,że większość ludzi daje się jej omotać. Zachowują się jak marionetki sterowane przez tę pozornie nieszkodliwą dziewczynę. Nagle Rob doznaje olśnienia! Po co starać się o względy Rosie ,skoro bez problemu dogaduje się z jej piękną kuzynką? I takim oto sposobem główna bohaterka opowieści zostaje całkiem sama.

Całość prezentuje się razem dość banalnie. No dobra ,masakrycznie banalnie. Początkowo wciągnęłam się w treść. Gdzieś tak po 80 stronach stwierdziłam ,że oprócz roztrząsania głównej bohaterki "co by było gdyby..." to tak właściwie nic się nie działo. Większość wypowiedzi dziewczyn była tak infantylna ,że momentami nie wiedziałam czy być zażenowana ,czy myśleć ,że jestem od nich dojrzalsza. Dziwi mnie fakt ,że mimo tego ,iż były w moim wieku to głównym tematem ich rozmów były tylko i wyłącznie ich podboje miłosne. Dziwiła mnie także ilość zapamiętanych przez nie mało istotnych epizodów z ich dzieciństwa. W pewnym sensie były one lepiej zredagowane i przytoczone niż aktualnie przebiegające wydarzenia.

Cały tragizm książki spowodowany jest tym ,że Rosie nigdy nie umiała być asertywna. Sprzeciwienie się chociaż w małej sprawie było dla niej krokiem milowym ,a co dopiero sytuacja kiedy to była poniekąd przyparta do muru. Zmiana jednego zdania zapisanego w tej książce z całą pewnością spowodowałaby ,że rozwinięcie i zakończenie tej opowieści zmieniłoby się.  Chociaż w sumie to sama mam wątpliwości czy takie rozwiązanie miałoby sens. Przynajmniej w tym momencie mogę stwierdzić ,że ta książka jest inna. Chyba to określenie jest wobec niej najbardziej adekwatne.

"Kiedy byłeś mój" to pozycja przeznaczona zdecydowanie dla młodszego grona czytelników. Opowieść jest zbyt banalna i przewidywalna ,żeby zadowolić osobę ,która przeczytała tyle książek co ja. Pochwalę się Wam ,że już w połowie książki wiedziałam jak wszystko się skończy... Nie wiem czy warto kusić się na ten typ literatury. Ta przygoda zalicza się raczej do tych nieudanych.

Moja ocena: 2/6

Strony: 319

czwartek, 25 lipca 2013

"Ostatnia spowiedź" - Nina Reichter



„To trochę tak, jakbyś zakręcił pozytywką. Nie możesz jej zatrzymać, bo zgrzytnie i wyda nieprzyjemny dźwięk. Moje życie to jeden długi nieprzyjemny dźwięk. Jednak pierwszy raz myślę, że to, co teraz mam, zagra płynnie do końca. Więc chyba muszę doczekać do melodii.”

Nie wiem skąd się bierze w ludziach ciekawość ,co się dzieje w życiu gwiazd? Jakim cudem pisma pokroju "Party" lub "Show" stają się najbardziej poczytnymi magazynami na rynku? Domyślam się ,że ludziom nudzi ich poczciwe i monotonne życie i chcą je sobie urozmaicić...Jednak czy chwila z takim szmatławcem coś zmieni? Jedni twierdzą ,że tak ,ponieważ czują się jakby byli częścią życia swoich ulubieńców. Możliwość poobserwowania ich przy robieniu zakupów ,bieganiu w parku lub przebywaniu na salonach to coś co sprawia ,że stają się dla swoich fanów bardziej ludzcy. Fani tych pism i portali z całą pewnością nie zastanawiali się jak te sprawy wyglądają "od środka". 

Wyobraź sobie ,że jesteś kimś znanym. Nie mówię tu o sławie ogólnopolskiej ,ale przynajmniej europejskiej. Gdziekolwiek pójdziesz wszyscy cię rozpoznają. Każdy twój krok jest monitorowany przez paparazzi ,piszczące dziewczyny lub psycho fanów. Musisz być na prawdę skołowany kiedy orientujesz się ,że dziewczyna ,którą zagadujesz w nocy na lotnisku nie rozpoznaje w tobie nikogo znajomego. Korzystasz z sytuacji ,bo to ty w tym momencie jesteś kilka kroków do przodu. Masz sekret ,ale czy uda ci się go długo zachować? 

W podobnej sytuacji znalazł się Bradin Rothfeld ,bohater książki "Ostatnia spowiedź". Chłopak dotychczas przyzwyczajony ,że żeby zrobić na kimś wrażenie musi do niego podejść i się uśmiechnąć. Ta sztuczka nie działa na dziewczynę w typie Ally Hanningan...

I w tym momencie wszystko się zaczyna. Kilka godzin spędzonych na lotnisku przy żartach ,śmiechach i piciu kawy z automatu przeradza się w telefoniczną znajomość ,a potem przyjaźń. Tylko dlaczego Ally ma wrażenie ,że Bradin wie o jej prywatnym życiu wszystko ,a ona o jego nic? Dziewczyna szuka oparcia oraz osoby ,która sprawi ,że przykra relacja z jej chłopakiem stanie się dla niej mniej uciążliwa. Nie zdaje sobie sprawy ,że Bradin zaczyna się w niej zakochiwać  ,a tym bardziej ,że i ona myśli o nim cieplej niż tylko o przyjacielu. Sprawa komplikuje się w momencie kiedy chłopak wyznaje jej o sobie całą prawdę...

Czy Ally wybaczy Bradinowi to ,że ją okłamywał?

 Jak dalej potoczą się ich losy?


„Jak się czujesz, kiedy wiesz, że coś tracisz? Uciekasz od tego biegiem czy stąpasz powoli?”


"Ostatnia spowiedź" bardzo różni się od dotychczasowo przeze mnie przeczytanych książek z wątkiem romantycznym na czele. Nie spodziewałam się ,że książka z tego gatunku może przypaść mi do gustu. (Niemożliwe właśnie stało się możliwe!) Książka nakreślona piórem Niny Reichter wręcz unosi się w moich dłoniach od masy pozytywnych emocji. Miałam wrażenie ,że każde słowo pieczołowicie odzwierciedla wrażliwość autorki ,która poprzez swoją magiczną opowieść sprawiła ,że postrzeganie sfery show biznesu drastycznie się zmieni. Dzięki niej czytelnicy zastanowią się dwa razy zanim ocenią zachowanie swojego idola lub zdecydują czy nowa wybranka jednego z gwiazdorów naprawdę go kocha czy jest z nim tylko dla pieniędzy.

Ogromnym szokiem była dla mnie informacja ,że ta opowieść miała swój początek na blogu autorki. Było to fan fiction. Z reguły nie czytuję tego typu blogów ,więc jestem tym bardziej wdzięczna wydawnictwu ,że zajęło się tym ,aby ta historia dotarła do szerszego grona odbiorców.

Historia miłości  Bradina i Ally nie jest banalna ,tylko prawdziwa i okrutna czyli taka jakie jest życie. Bohaterowie zachowują się jakby siedzieli na huśtawce. Przybliżają się do siebie ,by za moment udawać ,że są tylko przyjaciółmi. Ani razu mnie to nie zirytowało ,mimo tego ,że z reguły w takich momentach puszczają mi nerwy i nie mam ochoty czytać takich "podchodów".

"Ostatnia spowiedź" jest dla mnie portalem przenoszącym mnie do barwniejszego świata ,który niekoniecznie jest lepszy ,ale otwiera więcej możliwości. Rzeczywistość w nim ukazana jest bardzo atrakcyjna ,chociaż cena jaką trzeba zapłacić za spełnienie swoich marzeń i pragnień może być  przerażająca.

Tym razem nie wzruszyłam się ani razu ,ale czytanie niektórych fragmentów przyprawiało mnie o niekontrolowane wybuchy śmiechu i motylki w brzuchu.

Czytanie szło mi tak szybko ,że ani się obejrzałam ,a byłam już na ostatniej stronie. Wielka szkoda ,że na kolejną część poczekam do 20 sierpnia. Do tego czasu część z moich koleżanek zdąży przeczytać "Ostatnią spowiedź" i wtedy razem będziemy przeżywać dzień premiery.


„Pytasz, dlaczego płaczę? Nie pytaj. Popatrz w moje oczy. A jeśli zobaczysz tam siebie, po prostu odejdź.”


Strony: 375
Źródło: konkurs z fb
Moja ocena: 5+/6

piątek, 28 czerwca 2013

"Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" - Jennifer Echols


Strony: 295
Oprawa: miękka
Moja ocena: 5- /6


Po przeczytaniu "Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe" spodziewałam się, że inne książki Echols również mnie zachwycą. Sięgając po tę powieść kierowałam się ciekawą szatą graficzną jak i tytułem, który wskazuje na intrygującą problematykę. Chociaż - no właśnie, w kwestii tytułu - nie wiem, czy pasuje do treści - osobiście wyobrażałam sobie, że będzie to powieść o dziewczynie, która odkrywa, pragnie, szaleje, pożąda wielu rzeczy naraz, gdzie akcja powieści będzie ciągle się zmieniać, będą wprowadzane nowe wydarzenia i inne niespodziewane wątki. Niestety, trochę się na książce zawiodłam, wyobrażałam sobie ją trochę inaczej...


Echols prezentuje nam Meg - niebieskowłosą dziewczynę, lubiącą być w centrum uwagi, która miłość postrzega ze swoim kolegą Erykiem jedynie w aspekcie fizycznym. Z początku myślałam, że słowa na okładce :"Doprowadzają się nawzajem do szału... Co będzie gdy przekroczą granicę ?" tyczą się właśnie Meg i Eryka. Niezłą miałam minę gdy chłopakiem okazał się ktoś zupełnie inny, kto stanowił całkowite przeciwieństwo Meg - surowy, zimny policjant John. Bohaterowie poznają się już w pierwszym rozdziale i nie rozstają przez całą książkę. Po szalonym wybryku dziewczyny, która razem z Erykiem, swoją przyjaciółką Tiffany i jej chłopakiem Brianem spędzają wieczór na zakazanym moście John chce dać Meg nauczkę i wybić z głowy notoryczne łamanie prawa. Organizuje dziewczynie urocze ferie wiosenne w swoim towarzystwie, które mają stanowić rodzaj kary zamiast odsiadki w zakładzie dla młodocianych. Od tej pory Meg, oprócz darmowej pracy w restauracji rodziców podczas dnia, jeździ z Johnem na nocnej zmianie, patrolując nieprzyjemne zaułki, przysłuchując się obraźliwym słowom kryminalistów i mając świadomość, że John zaczyna jej się coraz bardziej podobać..

Powieść prezentuje przemianę dwóch bohaterów - Meg i Johna, którzy stają się od siebie coraz bardziej zależni.  Dlatego właśnie się zawiodłam na tej książce - myślałam, że cała będzie obfita w szaleństwo Meg, chciałam zobaczyć czym się kieruje, jakie nowe pomysły mogą wpaść jej do głowy.. Trafiłam na książkę o metamorfozie, u trudnych decyzjach prowadzących do zmiany na lepsze. Nie mogę powiedzieć, że to mi się nie podobało - po prostu byłam nastawiona na coś innego.


John After - tak brzmi pełne nazwisko bohatera, co przyprawiło mi uśmiech na twarzy (z ang. After = później/potem - z tym nazwiskiem to cała historia jest ale nie będę jej zdradzać :)  - z początku przedstawia się nieciekawie - surowy, zimny, niczym maszyna wykonująca swoje obowiązki. Dopiero później, oczami Meg, zmienia się w przystojnego mężczyznę, który udaje niedostępnego. Z czasem Meg dostrzega w nim coś jeszcze - tak naprawdę, jest to młody 19-letni chłopak, który nie wiadomo co robi w tym zawodzie w tak młodym wieku.

Dziewczyna jest nim coraz bardziej zafascynowana i intryguje ją każdy szczegół jego życia.
Z biegiem akcji odkrywa przyczynę jego zainteresowania zawodem policjanta i obsesji na punkcie mostu, na który wchodząc Meg złamała prawo.. 



Odstawiając na bok treść a skupiając się na stylu pisania muszę podkreślić, że autorka ma lekkie pióro i czytało mi się naprawdę przyjemnie i całkiem szybko. Dzięki prowadzeniu narracji w pierwszej osobie mogłam zagłębić się bardziej w umysł Meg i doświadczać jej emocji - których było naprawdę całkiem sporo :)

Trudno mi powiedzieć czy książka mi się podobała czy nie. Przez moje nastawienie do niej inaczej mi się ją czytało - zmylił mnie tytuł, który moim zdaniem był nietrafiony. Jednak muszę przyznać, że Echols ciekawie zestawiła dwóch tak skrajnie różniących się bohaterów, policjanta i buntowniczkę, dorzucając do tej mieszanki odrobinę dowcipu i romansu :)





niedziela, 9 czerwca 2013

" Biała Masajka" - Corinne Hofmann

" Biała Masajka" - Corinne Hofmann


Strony: 304
Oprawa : miękka
Rok wydania: 2012

 Planowała wprawdzie tylko dwutygodniowy urlop, ale po przybyciu do Mombasy, Szwajcarka, Corinne Hofmann, poznała mężczyznę swojego życia - wojownika masajskiego. Została na Czarnym Lądzie ponad cztery lata, decydując się zamieszkać wraz z jego szczepem w kenijskim buszu. Musiała pokonać wiele biurokratycznych barier, zanim zdecydowała się go poślubić."Jest to relacja z czterech lat, które spędziłam w buszu. Kierowana wielką miłością, wyszłam za mąż za Lketingę, Masaja z Kenii. Tam doświadczyłam nieba i piekła..." - pisze autorka.







Książka osobiście mi się podobała. Opowiada ona o dość innym życiu niż my znamy - miasto, sklepy wszędzie, harmider... Afryka - Kenia  i miejsce gdzie mieszka Lketinga to coś niezwykłego. Każda z nas pomyśli " Jak tam można mieszkać?"
A można, i to udowadnia poniekąd autorka - Corinne Hofmann.
Szwajcarka,  która przyjechała do Mombasy ze swoim narzeczonym, zakochała się i rzuciła swoje dotychczasowe życie dla ubogiego Masaja. Na miłość nikt nic nie może poradzić...Historia ich poznania nie jest nam obca : Spotkanie w "klubie" w Momsabie, gdzie przez przypadek spoglądają na siebie. Ona zakochana od pierwszego wejrzenia.
Kiedy "przeprowadza" się do Lketingi do Kenii. Jest innego koloru skóry niż reszta "mieszkańców" dlatego wywołuje to wiele wątpliwości. Czy ona tu wytrzyma? Czy ona faktycznie go kocha?
Kobieta zmaga się z chorobliwie zazdrosnym Masajem, z chorobami typowo afrykańskimi, które non stop prawie ją prześladują. 
Napotyka wiele przeszkód, jednak i trafia na życzliwe i pomocne osoby. Chcąc być przy ukochanym i nie wydawać wszystkich swoich pieniędzy ze szwajcarskiego konta, postanawia otworzyć swój własny biznes. Rodzi im się córeczka...
Kobieta opisuje wszystko ze szczegółami. Książka jest jej wspomnieniami. 
Osobiście nie mogłabym żyć tak jak ona. Nie potrafiłabym. Jednak podziwiam ją za wytrwałość.
Na podstawie jej historii powstał też film.




A oto zwiastun filmu.
 

Polecam tą książkę. 
Ocena : 5/6 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Seria o Śpiącej Królewnie - Anna Rice

"Uważam, że recenzowanie tych trzech książek oddzielnie można porównać do picia Tequili - sama jest mocnym trunkiem lecz z solą i limonką to raj we wszechświecie." 
~ twórczość własna


#1 "Przebudzenie Śpiącej królewny"


U każdej dziewczyny nadchodzi taki czas kiedy musi dojrzeć do roli kobiety, poznać swoje ciało i możliwości jego wykorzystania. Dla Różyczki - skromnej, cnotliwej i bardzo urodziwej, jak na księżniczkę przystało - nadszedł taki okres. Kiedy przybył książę na białym rumaku i obudził ją namiętnym pocałunkiem z głębokiego snu.. tak, i w tym momencie kończy się cała niewinna igraszka a zaczyna się opowieść o uległości, miłości oraz zmianach jakie mogą nastąpić w człowieku i innych ciekawych sprawach. 

Zasady w tym świecie są proste, każdy młody książę i księżniczka zobowiązany jest odbyć 'staż' na dworze Królowej Eleanory. Z początku odbywa się szkolenie, gdzie młodzi niewolnicy dowiadują się ile tak na prawdę teraz będą znaczyć. Do ich głównych zadań należy dawanie rozkoszy cielesnych, nie ukrywam, że takie wykorzystywanie niedoświadczonych młodych ludzi wzbudziło we mnie odrazę  jednak kiedy uczyli się podawać naczynia, chodzić z wdziękiem, odzywać się tylko wtedy kiedy otrzymają na to pozwolenie, kochać swoich panów i panie, to coś we mnie poparło taki pomysł. Wydaje mi się, że to niezwykły styl z jakim pani Rice opisuje uczucia towarzyszące Różycce oraz te wszelakie zabiegi i atmosferę panującą w królestwie jest przyczyną mojej fascynacji tą sagą. Różyczka na dworze poznaje niewolników takich jak ona, jest ich wielu, mogłoby się zdawać, że wszyscy będą traktowani jednakowo, ale to nie ma miejsca na dworze Eleanory, bo każdy niewolnik jest znany z imienia, ma swojego pana lub panią, i każdy bez wyjątku jest kochany. A najbardziej wielbieni są ci, którzy nie są posłuszni. 
Ważną kwestią są tutaj kajdany własnego ciała jakie każdy, bez wyjątku, niewolnik jak i osoba wyżej postawiona posiada. Ten żar namiętności opanowuje ich wszystkich. Nawet pan na dworze nie jest do końca panem, bo aby uzyskać spokój duszy musi zaznać przyjemności od niewolnika, który z chęcią zaspokoi katusze swego opiekuna. To jest swoistego rodzaju koło. Nazwałabym to symbiozą, bo mimo, że niewolnik nie ma pełni wolności to jest traktowany jak władca, co więcej, powiem, że on nigdy tak na prawdę nie był bardziej szczęśliwy jak w chwili kiedy może uradować swego oprawcę, a wije się w spazmach orgazmu kiedy władca daje mu ukojenie ciała. Morał pierwszej części dla mnie to: każdy jest niewolnikiem swych pragnień.
Taka idylla nie trwa wiecznie. Nie zawsze Pan/Pani ma ochotę pochędożyć się, jak ładnie powiem, z niewolnikiem. Czasem go bije, poniża, o obnażeniu nie ma mowy, gdyż wszyscy niewolnicy i tak chodzą w negliżu, jednak następują chwile (dość często) kiedy to niewolnik jest prowokowany, tak aby nie mógł znieść swego pragnienia, i już na finiszu nie może nic z tym zrobić. Bo samozaspokojenie jest zabronione. W takich sytuacjach sługa korzysta z usług drugiego niewolnika, co też jest zabronione. Ale Różyczka jest bardzo nieposłuszną niewolnicą.. dlatego ta książka jest taka ciekawa. 

Niewątpliwie jest to książka dla dorosłych, z wieloma, wieloma, wieloma.. scenami seksu, kuszenia, namiętności i można by tu wymieniać w nieskończoność, jednakże ja widzę w niej nie tylko erotyczny podtekst jednak niosące wraz z tym wartości. 

#2 "Kara dla Śpiącej królewny"


Akcja drugiej części zaczyna się w momencie kiedy Różyczka zostaje zesłana do Wioski za popełnienie Czynu. Co do tej postaci, mogę powiedzieć, że nawet jak na dziewczynę jest bardzo naiwna, jestem w stanie zrozumieć wiele, jednak Różyczka jak mało kto zmienia swoje obiekty miłości. 'Kocham Cię' w jej ustach brzmi wyjątkowo poważnie, a jednak obdarowuje tym mianem co drugiego młodzieńca, który zaspokoi jej pragnienia. Wioska to w dosłownym tego słowa znaczeniu miejsce, gdzie mieszkają prostacy i ludzie pracy. Różyczka już nie jest na zamku, gdzie codziennie kąpano ją, smarowano olejkami, dbano o nią.. teraz jest tylko obiektem wyładowań seksualnych. I to staje się dla niej szokiem. Razem z nią do Wioski trafia Tristan (przeszła, obecna i przyszła miłość Różyczki, jakich wielu), który moim zdaniem jest najbardziej intrygującą postacią. Na tereny pod zamkowe nie trafili od tak, jednak jest to surowa kara za nieposłuszeństwo. Bo ta książka to nie tylko wieczne sceny seksu, ale bardzo dokładna analiza stanu psychicznego osób wykorzystywanych w taki lub inny sposób. Było dla mnie bardzo ciekawe, dlaczego po prostu nie uciekną z tego piekła a zarazem raju na ziemi. I w tej części otrzymujemy odpowiedź. Niektórym udaje się wydostać z tego terenu, jednak większość zostaje złapana przez straż, i otrzymuje jeszcze okrutniejsze kary. Tak więc jeśli niewolnik w końcu złamie swoją chęć otrzymywania rozkoszy, to potem w najlepszym przypadku może zostać wychłostany na krzyżu przed całą wioską. Jeśli już weszłam w ten temat to nie będę go rozwijać. Powiem tylko, że kary jakie na nich czekają w codziennym dniu jak i te za przewinienia są wymyślne oraz wyrafinowane. Zadawane są tak, aby jedynie wzbudzić rządzę niżeli okaleczyć ciało. U swoich nowych panów Różyczka odnajduje brutalność i szorstkość, czego z resztą pragnęła. Bo jej osoba jest delikatna i chciałaby uciec od tego wszystkiego jak najdalej, a z drugiej strony kocha kiedy ktoś ją dotyka, kiedy daje jej rozkosz, kiedy to ona może komuś sprawić przyjemność. I to jest sekret dobrego niewolnika. Powinien robić złe rzeczy, aby otrzymywać surowsze kary, by bardziej uradować swego pana. Ma to sens? Może tak, może nie. Ja mam dość rozwiniętą empatię, więc mogę z łatwością wczuć się w jej postać, i na jej miejscu chyba też bym postąpiła podobnie. Jak to w tej sadze bywa: zawsze może być gorzej. I rzeczywiście, Różyczka, Tristan, Laurent (nowo poznany obiekt westchnięć Różyczki) oraz trzech innych nieważnych niewolników zostaje porwanych i wywiezionych do pięknego kraju jakim są Indie.  

#3 "Wyzwolenie Śpiącej królewny"


W ostatniej części trylogii następuje drastyczna zmiana otoczenia. Teraz Różyczka wraz z przyjaciółmi mieszka w pałacu sułtana, stąpa po piaskach, i pławi się w blasku słońca. Taki zabieg, wyrwania z rzeczywistości, pozwala czytelnikowi przypisać plusy i minusy każdego miejsca pobytu bohaterki. Na prawdę wspaniale było zyskać odrobinę odmiany, spotkać się z innymi metodami wykorzystania niewolników. Bo w pałacu sługa to tylko nic nieznaczące naczynie. Tutaj nawet nie starają się pokochać niewolnika, nie czują więzi. Spotykamy się w tej części z tematyką dyskryminacji kobiet. Szczególnie Różyczka emocjonalnie to przeżyła. Odkryła, że kobiety w pałacu przeszły operację, która uniemożliwia im odczuwanie rozkoszy, orgazmu. Jest tym oburzona, i próbuje jakoś wzbudzić w nich żar namiętności lub zwyczajnie udowadnia, że każdy może poczuć uciechę cielesną. Także mężczyźni (Tristan i Laurent) mają swoje małe przygody. Odkrywają, że mają na tyle umiejętności i wiedzy, że mogą wyszkolić jakiegoś młodego niewolnika. To było niezwykłe, kiedy ci dwaj, jeszcze będący sługami, zniewolili swojego opiekuna na placu sułtana. Od kiedy to żądza i dominacja w łóżku może wyznaczać małą hierarchię? Bo Laurent nie myślał o odbiciu królestwa Eleanory, pragnął jedynie zmienić czyjeś życie na dobre, poprzez dyscyplinę i posłuszeństwo. 
Różyczka, Tristan i Laurent są świadomi swojego położenia, wiedzą, że to jak są traktowani niegodne jest rodziny królewskiej. Zdają sobie sprawę, że są poniżani, wyśmiewani, wykorzystywani jednak dla nich to doznania przyjemności, to własnie dla nich znaczy miłość.  Kiedy ktoś ma nad tobą władzę a ty nad nim. Kiedy żądza dwóch osób jest tak niebywale silna, że potrafi z władcy zrobić niewolnika pożądania. W tym świecie granice między pozycjami społecznymi się zacierają. Tutaj seks, biczowanie czy wykonywanie rozkazów to przejaw miłości i zrozumienia. Bo Pan, który jest zbyt słaby na rządzenie niewolnikiem nie jest dobrym kochankiem. Bo każdy sługa miłości potrzebuje silnej ręki, potrzebuje klapsów w tyłek i stawiania poprzeczki coraz wyżej. A ten kto okaże się złym opiekunem, nie dozna umiłowania.

"...mogą uznać moje łzy za impertynencje, przejaw nieposłuszeństwa. To by było straszne! Przeraziłem się i zapłakałem jeszcze żałośniej niż przedtem... "

Autorka niestety przyspieszyła trochę tempa w trzeciej części, przez co skróciła opisy i na siłę próbowała zakończyć pewien rozdział tej książki. Dotychczas każdy element był solidnie opisany, a tutaj ten czas spędzony w Indiach przelatuje bez większego echa. Gdy cała trójka powraca do realiów zamkowych wszystko jest popychane aby trafić na odpowiedni tor wydarzeń. Nie mogę zdradzić jakich, bo i tak zbyt wiele opisałam, jednak zakończenie nie będzie dla was zaspokajające. Nie takiego obiegu sprawy się spodziewałam i bardzo żałuję, że Pani Anna postanowiła zmieścić zakończenie na siłę w tej ostatniej części. Tak czy owak, kiedy rozstajemy się z bohaterami nie są to już te same osoby co z początku. Są bogatsze o wspaniałe doświadczenia i przygody, pogodziły się ze swoim losem niewolnika, i dziękują za to, a nawet polecają to następnym młodym dostojnikom. Wszystkie wartości jakie zostały im przekazane wykorzystują w swoim życiu. Czują, że ich życie ma sens i nie jest to tylko pusta szklana kula, a coś wspaniałego, i kształtowanego przez nich samych. Znają znaczenie słowa 'Kocham'
Co ciekawsze, ja również wiele wyniosłam z tej lektury. Jak już mówiłam, nie jest to tylko opowiadanie o erotycznych perypetiach bohaterów. Może jestem zbyt młoda lub naiwna, ale mam wrażenie, że ta książka własnie takie opinie miała wzbudzać w czytelnikach, a nie negatywne opisy drastycznych scen tej książki. Bardzo ubolewam, że większość ludzi nie widzi potencjału tej sagi. 

Moja ocena: 5+/6


Inne wydania okładek: 



piątek, 8 marca 2013

"Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe"- Jennifer Echols


"Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe"
 - Jennifer Echols


Strony: 503
Oprawa: miękka
Źródło: prezent


Uwaga ! Już na wstępie powiem, żeby nie zniechęcać się dziwnym tytułem i przeczytać poniższą recenzję - bo można się zdziwić ile ta książka ma w sobie dobrego ;)

Dostałam ją jako prezent walentynkowy - osoba kupująca kierowała się głównie walentynkową okładką i tematem. Okładka jest niczego sobie  natomiast tytuł..no cóż, według mnie odpycha większość ludzi (ja dałabym jej tytuł...np. "Chłopczyca"). Oryginalny brzmi "Endless summer" - no proszę..

Z początku pomyślałam sobie "o rany, pewnie jakaś kolejna, głupia książka dla nastolatek o miłości". Otóż nie! Jest to książka o Lori - chłopczycy, która w zabawny sposób próbuje zmienić się w kobietę aby zdobyć miłość swojego życia - Seana. Chłopak ugania się za chichoczącymi dziewczynami w mini więc przed Lori czeka ciężkie wyzwanie. Dziewczyna układa plan : ma przyjaciela Adama, który ma ADHD, wisiorek z trupią czaszką i jest czarną owcą rodziny Vaderów i młodszym bratem Seana -jeśli zacznie udawać, że z nim chodzi Sean na pewno będzie zazdrosny...
Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem jednak wkrótce okazuje się, że plan jest kiepski i zakochują się w sobie nie te osoby, które początkowo miały. Pojawia się wiele miłosnych intryg i robi się zamieszanie.


Akcja książki ma miejsce nad jeziorem. W każde wakacje Lori pracuje w marinie Vaderów zajmując się łodziami wczasowiczów.  Gdy kończy się czas pracy razem z kolegami trenuje wakeboarding - nie pierwszy raz słyszałam o tym sporcie wodnym ale po przeczytaniu opisów wykonywanych tricków, adrenaliny i śmiechu zaintrygowałam się tym rodzajem aktywności fizycznej. 



Autorka ma niesamowicie lekkie pióro. Czyta się bardzo przyjemnie. Mogłam chociaż przez chwilę poczuć, że są wakacje - coś odmiennego od tej pogody, którą codziennie widzę za oknem.

Przede wszystkim dużo się przy tej książce śmiałam -na przykład gdy Adam poprawiał Lori, aby trzymała nogi razem mając na sobie mini a ona nie widziała w tym nic złego lub gdy Lori myliła Adama z Seanem bo jako bracia byli bardzo podobni. Dialogi są lekkie, naturalne a jednocześnie dobrze przemyślane. Bohaterzy bardzo się różnią i mają ciekawe  osobowości przez co nie byłam w stanie przewidzieć następnych wydarzeń. 

Z przyjemnością, przeczytam inne powieści Echols. Autorka swoją książką przekonała mnie do tego rodzaju tematyki, ponieważ do tej pory raczej ją omijałam. Polecam książkę każdemu kto chce przeczytać coś lekkiego, zabawnego i przyjemnego a jednocześnie pełnego zwrotów akcji i baardzo zajmującego. 

Oceniam: 5+/6