Miało być fantastycznie ,a wyszło jak wyszło...
Po dwóch wspaniałych i porywających tomach ,nastąpiła totalna klapa. Nie wiem nawet co w tym momencie o tym wszystkim sądzić. Śmiać się ,czy płakać?
Katarzyna Berenika Miszczuk podbiła moje serce książkami "Ja ,diablica" oraz "Ja ,anielica". Na prawdę ,byłam bardzo ciekawa co tym razem przydarzy się Wiktorii.
Zacznijmy jednak od początku ,który stał się końcem życia naszej ukochanej bohaterki. Dziewczyna została przypadkowo uśmiercona przez Azazela i Beletha ,którzy zamiast na nią ,polowali na Piotra. Sęk w tym ,że Ci dwaj spryciarze przekupili śmierć ,by nie dopuściła do targu o zmarłą duszę. Tym oto sposobem Weronika trafiła do Tartaru - krainy wiecznego cierpienia i szarości...
Kolejne rozdziały sprowadzają się do poznania zasad panujących w tym miejscu oraz osób ,które tam trafiły. Znajdzie się także wątek miłosny i walkę między zaświatami ,ale więcej Wam nie zdradzę.
Autorka nie odwzorowała całkowicie krainy według mitologicznych opowieści ,ale jej wizja nie porwała mnie. Całkiem inaczej przedstawia się sprawa z nowymi postaciami. W tym tomie udało mi się poznać Kubę Rozpruwacza ,Achillesa ,Adolfa Hitlera i wielu ,wielu innych zwyrodnialców. To chyba był jedyny plus jaki udało mi się zauważyć podczas lektury tej książki.
Wszystkie wątki były do złudzenia przewidywalne. To bardzo przykre ,ponieważ poprzednie tomy pod tym względem były o niebo lepsze. Cieszył mnie tylko fakt ,że nie było w nim powtarzania ubiegłych wątków tak ,aby czytelnicy ,którzy nie czytali poprzednich tomów bez problemu odnaleźli się i w tym.
Może zamysł pisarki był dobry ,ale gorzej jej poszło z jego realizacją. Chyba najsmutniejsze dla autora może być twierdzenie ,że czytelnik męczył się podczas czytania tekstu ,nad którym tak długo pracował. Tym razem tak było.
Wątek miłosny Wiktorii i Beletha pozostawia wiele do życzenia. Łzawe teksty chyba miały być romantyczne ,a wyszły niczym brazylijska telenowela. Chyba nie ma sensu rozwodzić się nad tym dokładniej ,prawda? Prawdopodobnie każdy domyśli się co miałam na myśli... Przynajmniej mam taką nadzieję.
W tym momencie mogę z całą pewnością powiedzieć ,że żałuję spędzonego nad nią czasu i energii zużytej na jej czytanie. Gdybym kupiła ją za moje ciężko zarobione pieniądze to możliwe ,że uroniłabym kilka łez z tego powodu. Zakończenie trylogii nie było dla mnie zbyt spektakularne ,a wręcz idiotyczne. Cukierkowe zakończenie ,serio?
Pani Miszczuk ,nie tego się spodziewałam!
Pani Miszczuk ,nie tego się spodziewałam!
Źródło: biblioteka