Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

[Przedpremierowo] "Chwila szczęścia" - Federico Moccia

Ah, Moccia, Moccia, co ci chodzi po głowie.. Płomienny romans w Rzymie, wyśmienite jedzenie i dwie turystki z Polski. Tak się zastanawiam, jest to promocja Włoch czy poradnik jak ułożyć sobie życie z obcokrajowcem? Whatever, ważne, że jest dobre jedzenie.

Wakacje. Upalne lato. Włochy. Rzym. Szorty i spódniczki. Okulary przeciwsłoneczne. Trampki i sandały. Wino.. duuużo wina. Sery, makarony, tarty. Czyż to nie cudowne? Czekam na to od poprzednich wakacji. Aż tu nagle los daje mi tę książkę i czuję się jakbym wsiadła w busa i znalazła się na chodniku w centrum Rzymu. Grazie, Panie Moccia

Ania i Paulina przybyły do Włoch z Warszawy, i w zasadzie niewiele o nich wiemy, bo narracja jest pierwszoosobowa z perspektywy Nicco. Wygląda na to, że przyjechały na wakacje i są raczej nastawione na maksymalne szaleństwo. W restauracji wpadają na Nicco i Grubego, którzy zapewniają im moc wrażeń na następne dni. Nicco ma złamane serce, a Gruby dwie dziewczyny, które niewiedzą o sobie nawzajem. We czworo spędzają niezapomniane, szalone chwile. Można było zapomnieć o wszystkim co złe, gwarantuję.


Co ciekawe, ani Nicco ani Gruby nie są mistrzami w posługiwaniu się językiem angielskim, sytuację ratują dziewczyny (typowe), znając podstawy włoskiego, także komunikacja między nimi jest dosłownie wielojęzykowa. Fajne, lub nie, jest to, że nie wszystko zostało przetłumaczone. Nie jestem pewna jak to wygląda w tłumaczeniu przez inne kraje, ale u nas możecie znaleźć pojedyncze włoskie i angielskie wyrażenia. Lubię takie połączenia, ale niekiedy nie wiedziałam co jest mówione dziewczynom, a co Nicco wyszeptał w myślach. W dwóch słowach - pogubiłam się.

Na początku styl pisania autora, zdawał mi się, wymuszony, jednak potem czytałam z przyjemnością i lekkością. Przykro mi to mówić, ale według mnie znalazło się w książce zbyt dużo mówienia o niczym. Rozumiem, że w jakiś sposób należało przedstawić czytelnikowi opisy uczuć Nicco, bo własnie ten temat jest najbardziej poruszany, jednak było to nudne i monotonne. Nicco własnie został porzucony przez dziewczynę, na której bardzo mu zależało, jednak nigdy nie usłyszała od niego "kocham cię", a Ania koi smutek i jest przygodą. W pewnym sensie, nie zostałam przekonana co do ich rozkwitającego uczucia.  Do tego, że to spotkanie znaczyło coś istotnego, również nie. Ani dla Nicco, a tym bardziej dla Grubego. Nie zauważyłam żadnej przemiany.

Poza tym, główny bohater (Nicco) zbyt często wracał myślami do byłej dziewczyny. Takie sytuacje mają miejsce w życiu każdego czytelnika, dlatego fabuła jest bardzo realistyczna. Jednak jak dla mnie, wykonanie nie było najlepsze, wyszło sztucznie i niechlujnie. Będziemy mieli okazje śledzić dalsze perypetie naszych bohaterów w drugiej części, której akcja ma się toczyć w Polsce. Uważam, że to dla nas wyróżnienie, fajnie jest czytać, teoretycznie, o sobie z perspektywy włocha. Mam sprzeczne odczucia wobec polek z książki, z jednej strony były bardzo do nas podobne a z drugiej.. trudno jest wykreować postać obcokrajowca, nie będąc nim. Także szacunek dla Mocci za odwagę.

Tym o czym warto wspomnieć jest atmosfera gorących nocy, wakacyjnego szaleństwa i przepysznego jedzenia. Co jak co, ale pisanie o Włochach Moccie wychodzi perfekcyjnie. Takie jedzenie jakie nam opisywał jadłabym dniami i nocami, popijając do tego różnymi odmianami wina, niebo na ziemi. Widać, że autor lubi wszystko co włoskie i mi to nie przeszkadza, wręcz jest niezwykłe i pięknie niedzisiejsze. Porusza głównie tematy miłosne, w różnym wydaniu. Ale ja skupiłam się na romansie naszych par, bo jako jedyny był jako tako dopracowany. Reszta to tylko wzmianki.



Także, jeśli chcecie przeczytać coś lekkiego, niewygórowanego, o wakacyjnym klimacie, z Polkami w roli głównej to sięgajcie po "Chwilę szczęścia"!


Ps. Moccia chce przyjechać do Polski by rozeznać się w panujących tu zwyczajach i zyskać informacje potrzebne do napisania drugiej części tego projektu. Czyż nie jest to ekscytujące? Dla mnie tak. :D


wtorek, 30 lipca 2013

"Pałac Północy" - Carlos Ruiz Zafón

Nie znam dorosłego człowieka, który nie zastanawiałby się nad tym jakie zmiany zaszły w nim od lat młodzieńczych. Obecne życie, filozofie życiowe porównujemy do naszych z przed lat. Choć mam jedynie 18 lat, sama patrzę na młodszych od siebie z pewnym dystansem. Z igrającym na ustach uśmieszkiem, stwierdzam: Oni jeszcze nic nie wiedzą o życiu. A przecież sama niewiele wiem. Jednak kiedy wychodzę na dwór z moją dziewięcioletnią przyjaciółką w deszczowy dzień, a ona lekko obraca się dookoła w strugach deszczu nie myśląc o przyszłej ewentualnej chorobie, dorasta we mnie myśl, jakie smutki i lęki skrywa to małe, niewinne stworzenie? Okazuje się, że ma ich wiele. Choć dla mnie są one absurdalne, bo urwana noga lalki Barbie nie jest godna porównania do Matury, ale dla niej znaczą bardzo wiele, są całym jej życiem. A to własnie książki Zafon'a są mostem łączącym nasze dziecięce lęki z fantastyczną fabułą. Nigdy nie kończą się dobrze, bo to nie są bajki na dobranoc. Lecz wywołują w dojrzałym Czytelniku tę rzadko spotykaną melancholię. Mówi się, że dziecięca wyobraźnia nie zna granic. Prawda. Ale bardziej godne podziwu są odważne czyny dzieci, które radzą sobie z własnymi potworami, bez pomocy dorosłych, którzy i tak nie rozumieją ich obaw.

Pałac północy jest trochę inny. Z jednej strony ma to wszystko co posiadają również Książę Mgły czy Światła Września, jednak bohaterowie tej historii są bardziej dojrzali niż tamci, już właściwie gotowi na wkroczenie w prawdziwe życie. I dlatego, pod tym względem, Pałac Północy podoba mi się najbardziej.

Ben i jego przyjaciele przeżyli całe swoje życie w sierocińcu St. Patrick. A teraz, gdy skończyli szesnaście lat przyszła pora, by rozstać się z ich domem i usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznają swoją rówieśniczkę, Sheere, która wraz z babcią przyszła w pilnej sprawie do kierownika placówki. Musi być to coś naprawdę niecierpiącego zwłoki. Zaintrygowany tym Ben zaprasza Sheere na ostatnie, rozwiązujące spotkanie ich "klubu". Założyli to stowarzyszenie dawno temu, członkowie byli nie tylko przyjaciółmi ale łączyło ich to specjalne uczucie dotyczące tylko dzieci. Wspólna tajemnica oraz wyjątkowe miejsce spotkań - Pałac Północy - opuszczony, stary budynek, który dla dorosłych jest jedynie ruiną przeznaczoną do rozbiórki. Przyjaciele słyszeli już wiele strasznych historii, jednak kiedy nowa, tajemnicza dziewczyna opowiedziała im rodzinną historię , byli przerażeni. Postanowili pomóc Sheere w odnalezieniu ukrytego gdzieś w mieście domu jej ojca, i odkryć całą prawdę o jej rodzinie. Nie są jednak świadomi jakie niebezpieczeństwo na nich czyha. Magia, z jaką przyjdzie im się spotkać, powstała z bólu i żalu, jest to bardzo potężna moc. Odkrywając tajemnice sprzed lat będą słyszeć jęki umierających dzieci a palący się pociąg stanie się rzeczywistością. Zabójczą realnością.



"Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą."


Fabuła tej książki nie jest bardzo rozbudowana, jednak treściwa. Nie miałam wrażenia, że jest to przytłaczające. Informacje odnośnie przeszłości, te tajemnice, które odkrywali Ben wraz z przyjaciółmi, były podawane stopniowo. Nie było w tym wszystkim przesady. Ja lubię takie krótkie opowiadania. Pałac Północy jest uniwersalny, ma ten charakter ponad czasowy, który powoli zastępowany jest zbyt dosłowną fantastyką. Teraz większość powstających utworów są o miłości (która rzadko kiedy występuje w takiej formie jak w książkach), potworach, wampirach, z którymi normalny człowiek nie ma styczności. Nie wiem jak wy, ale ja nigdy nie spotkałam wilkołaka. Natomiast dzieła Zafon'a niosą i będą nieść dużą wartość, treść zrozumianą przez wszystkich chętnych do jej zrozumienia.

Oczywiście styl pisania jest bardzo urokliwy, zaczarowuje Czytelnika. Uważam się za wrażliwą osobę i mnie ta książka bardzo się spodoba, lecz nie jestem pewna czy każdy będzie potrafił wczuć się w ten klimat. Czytając Pałac Północy poszukiwałam symboli, odniesienia do własnych lęków, znalazłam to co chciałam, jednak nie każdy docenia magię dzieciństwa. Mnie to bardzo intryguje - przecież nie jestem już tą samą osobą co 4 lata temu, wtedy miałam inne marzenia, inne lęki, miałam, niezrozumiałe teraz przeze mnie, spojrzenie na świat. Ale teraz jestem na tyle dojrzała by dostrzec i docenić tę różnicę.

Myślę, że te cztery książki składające się na sagę, moim zdaniem, są na prawdę warte przeczytania. Wiem, że niektórzy nie lubią Zafon'a albo nie jeden powie, że to literatura dla młodszych Czytelników, jednak ja polecam ją każdemu. Należy stawać naprzeciw stereotypów, i przekonać się na własnej skórze.


Liczba stron: 288



POLECAM !

                               




niedziela, 27 stycznia 2013

Federcio Moccia - " Trzy metry nad niebem"

Federcio Moccia - " Trzy metry nad niebem"


Tytuł: Trzy metry nad niebem
Autor:  Federico Moccia
Liczba stron: 334

" Babi, dziewczyna z dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, poznaje Stepa, agresywnego chuligana,którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów,  a także sprzeciwy apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step łagodnieje. Babi jest jedyną osobą, której powierza swój mroczny sekret... "

Zacznę od tego, że przeczytałam wiele recenzji na temat tej książki, zanim ją kupiłam. Wszystkie mnie w mniejszym bądź większym stopniu do niej przekonały. I jestem bardzo zadowolona!
Historia dość znana nam wszystkim. Dziewczyna z dobrego domu zakochująca się w agresywnym, wiecznie się bijacym chuliganie. Trzeba dodać, że dość przystojnym! :)
 Step był dość pewnym siebie, kiedy spotykał przypadkowo Babi. Ja odniosłam przynajmniej takie wrażenie, chociaż w gruncie rzeczy wcale mi to nie przeszkadzało :) Lubie takie przekomarzanie się. 
Opisy ich spotkań, jak już powiedzmy byli parą, są po prostu cudowne. Widać jak bardzo Step się zmienił. Widać, było jak zależy mu na Babi. Reakcje matki dziewczyny, jak najbardziej były słuszne, chociaż...później mogłaby im wreszcie jakoś odpuścić! 
Rozbawiła mnie sytuacja, jak ojciec Babi przyjechał do Stepa by z nim porozmawiać właśnie o zachowaniu i zmianie Babi. Dodam, że oboje poszli na bilarda i jej ojciec się schlał :)
Końcówka zrobiła się trochę smutna, a potem się strasznie rozczarowałam, czytając, że Babi i Step nie są razem. Przeżyli tyle pięknych chwil... Myślę, że najbarwniejszą postacią w tej książce jej przyjaciółka Babi - Pallina. To tak naprawdę dzieki niej i jej związkowi z przyjacielem Stepa, główni bohaterzy natykają się na siebie a potem są razem. 
Dzięki Babi, Step bardzo się zmienił - rzecz jasna na lepsze. Chociaż Step-chuligan też mi się podobał, lecz nie bardziej niż Step-prawie-romantyk :)
Na końcu prawię się popłakałam, ale o tym dowiedzą się ci, którzy przeczytali, bądź przeczytają, po tej recenzji :)

Książkę oceniam na wielką 5+. Polecam ją ,a najbardziej tym co chcą zapomnieć o szarej, nie do końca udanej rzeczywistości i które chcą żyć miłością bohaterów :)
Gorąco ja polecam wszystkim!