wtorek, 2 kwietnia 2013

"Zawód: Wiedźma" - Olga Gromyko

"Zawód: Wiedźma" - Olga Gromyko


Strony: 292
Źródło: antykwariat (20 zł)
Okładka: miękka

Dlaczego mistrz wrzuca młodziutką magiczkę na głęboką wodę zagadki, która przed nią pochłonęła 13 ofiar, w tym... kilku magów z doświadczeniem?
Bo ma talent. Bo jest wystarczająco wścibska i ciekawska, a dwutomowa podróż w jej towarzystwie przekonuje, że to świetny kompan i - wbrew pozorom - nielichy przeciwnik.
Taka jest rudowłosa Wolha Redna, jedyna kobieta na typowo męskim wydziale magii Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. 
Postrach strzyg, gwiazda magii praktycznej, autorka rewolucyjnych tez obalających wiekowe mity o wampirach (w tym bzdury o czosnku), niestrudzona badaczka obyczajów i życia codziennego krwiopijczej społeczności . 
Gdy przekracza granicę lasu osik oddzielających inne krainy od Dogewy, ojczyzny wampirów, przez myśl nam nie przejdzie, że wysłano ją z poselstwem niemalże dyplomatycznym...



Moja przygoda z W.Redną jest wbrew pozorom jednym wielkim przypadkiem ciekawości ,za którą moim zdaniem prędzej czy później trafię do piekła. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam ,ale jak zobaczyłam tę szkaradną okładkę to musiałam sprawdzić dlaczego ktoś w pelni rozumu (przynajmniej tak zakładałam) skrzywdził tak tę książkę.



Na początku świat Wohli zdawał mi się zbyt odległy. Nie umiałam się odnaleźć w krainie pełnej potworów ,rozbójników i brutalności. Z biegiem rozdziałów zrozumiałam ,że w tym tkwi wyjątkowość tej książki. Sam wybór głównej bohaterki czyli niezależnej ,charyzmatycznej ,pewnej siebie i ekstrawaganckiej kobiety-wiedźmy to dosyć ryzykowny pomysł. Jej zachowanie ,styl bycia był bardzo odmienny od norm panujących w jej czasach ,przez co wielokrotnie była narażona na gniew i utarczki z innymi.Wohla wbrew pozorom potrafiła być także bardzo delikatna i kobieca (oczywiście tylko kiedy chciała). Kiedy wyruszyła na misję do Dogewy nie zdawała sobie sprawy jak ta podróż wpłynie na jej życie...



Po pierwsze: Rozwiązała problem tajemniczego potwora o zdecydowanie specyficznych gustach kulinarnych ,który pożarł wielu magów ,zielarzy i innego "magicznego tałatajstwa".

Po drugie: Zaplusowała swoim profesorom i podreperować swoją opinię ,by później bez problemów oddawać się uwielbianym przez siebie niewybrednym kawałom na kolegach i wykładowcach.

Po trzecie: Napisała pracę zaliczeniową. W sumie nie wiedziała na początku na jaki temat ,ale potem ją olśniło.

Po czwarte i najważniejsze: Bliżej poznała tajemniczego Lena ,do czego za żadne skarby ,by się otwarcie nie przyznała...

Wielkim atutem ".... . Wiedźmy" jest to ,że o dziwo nie ma w niej wątku romantycznego. Oczywiste jest ,iż można przypuszczać ,że pojawi się w następnych częściach ,ale szczerze w to wątpię. W tej książce nie ma miejsca na łzawe dialogi i inne przesłodzone historie. Sama kreacja postaci sprawia ,że na takie rzeczy nie zwraca się uwagi.

Wraz z biegiem stron udało mi się poznać wiele nowych słów np.wiorsta. Mnogość szybko rozwijającej się akcji (może czasami trochę przewidywalnej) sprawiła ,że w ogólnym zestawieniu uważam ,że na czytaniu "Zawodu: Wiedźmy" spędziłam miły wieczór. Nie żałuję ani minuty ,bo dzięki tej książce bardziej wciągnęłam się w świat fantastyki. Wcześniej za bardzo nie miałam z nią styczności ,bo czytałam tylko przygody Flossi Naren ,ale zawsze to jakiś początek.

Mam nadzieję ,że moje gatunkowe nawrócenie przypadło Wam do gustu i sprawiło ,że z wielką chęcią zapoznacie się z książką Olgi Gromyko.

P.S. Na początku wspominałam ,że okładka jest strasznie paszczurna... Teraz tak nie uważam. Grafika w stu procentach odzwierciedla wygląd i stylistykę Wohli ,a małe szczegóły zaczynają być zauważalne dopiero po zapoznaniu się z całością książki. (Dopiero po kupieniu zauważyłam ,z którego palca unosi się płomień)

Moja ocena: 4+/6

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Noc Ekranizacji w Multikinie



Cztery filmy w jedną noc - czy może być coś piękniejszego? 


Sam fakt, że możemy pójść na całą noc do kina, oglądać filmy, poznać wspaniałych ludzi i wracać o szóstej rano do domu jest ekscytujący. A dodajmy do tego, że nie będą to byle jakie filmy ale ekranizacje naszych ulubionych książkowych przygód a otrzymamy.. cóż, 
po prostu musisz tam pójść! 


Cała akcja przygotowana została, aby zachęcić widzów do czytania książek. 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki, lecz niewielu ludzi zdaje sobie sprawę jak wielką moc one posiadają. My, Czytelnicy, to wiemy, ale jest wielu kinomaniaków, którzy oglądają filmy po sto kroć, nie zdając sobie sprawy, że książka bardzo często jest pierwszym etapem na drodze powstania filmu. 


Repertuar na tę noc jest następujący: 

Intruz (Stephanie Meyer), 
Piękne Istoty (Kami Garcii & Margaret Stohl), 
Igrzyska Śmierci (Suzanne Collins) i 
Dziewczyna z Tatuażem (Stieg Larsson)


Nie ma sensu omawiać tych wszystkich filmów, bo na pewno większość z Was czytała lub przynajmniej słyszała o nich. Przyznam szczerze, że nie czytałam Intruza ani Pięknych Istot, jednak wiele o nich słyszałam. I w tym miejscu chciałabym zadać wam pytanie: 
Co sądzicie o oglądaniu ekranizacji przed przeczytaniem książki?




Bilety są w cenie 29zł, aczkolwiek jest tak ogromna gama zniżek, że można go kupić nawet za 18zł. To jest bardzo ciekawa sprawa, ponieważ aby kupić wejście za 18zł, należy otrzymać odpowiedniego SMS'a i z nim udać się w określonym dniu do kina. Na taki SMS można kupić nieskończenie wiele biletów, oraz można przekazać go dalej. Ja na szczęście otrzymałam taką wiadomość, więc już w czwartek wybieram się do kina by kupić bilety. ;p  Biorąc pod uwagę, że grają 4 filmy to wychodzą groszowe sprawy + do każdego biletu kupon na darmową dolewkę gratis. :D 

Ja niejednokrotnie brałam udział w ENEMEFIE (Nocny Maraton Filmowy), i zapewniam, że atmosfera jest tam nieziemska, wszystko jest dobrze przemyślane  i co najważniejsze po każdym filmie jest 15 minutowa przerwa aby wyprostować kości - a to daje ogromne ukojenie. :D 

A więc szybciutko sprawdzaj czy grają w twoim mieście i kupuj bilety, bo liczba miejsc jest ograniczona. :) 


Ja, Agatha i Emily mamy zamiar zgarnąć najlepsze miejsca w gdańskim Multikinie i się świetnie bawić przez całą noc. Sprawa przekonania Sad But True - w toku! Jeśli nie jesteście przekonani lub chcecie dowiedzieć się więcej, znajdziecie szczegóły: 





niedziela, 31 marca 2013

Okrągło...

5000 wejść na naszego bloga!!!


Nie wiem jak to się stało ,ale osatnio zerknęłam na statystyki i okazało się ,że odwiedzono Nas już ponad 5000 razy. Jestem niesamowicie dumna z tego wyniku ,bo nigdy nie wierzyłam ,aż tak w swoje możliwości. (Tym bardziej ,że blogujemy dopiero od 16 listopada 2012).

Przy okazji  chciałabym życzyć Wam wesołych ,rodzinnych ,spokojnych Świąt. Mam nadzieję ,że wiosna wreszcie do Nas powróci ,bo pewnie zabłądziła w Afryce i się nie chce wariatka spytać nikogo o drogę ;D

Ten mały kawaler to Julek (zdjęcie z ubieglych wakacji).
Dzisiaj Julek nie wcina trawy ,bo co się  oszukiwać nigdzie nie można się jej doszukać. Po długim namyśle stwierdził ,że owies też może być.


Pozdrawiamy cieplutko w ten zimowy czas!!! ;***


piątek, 29 marca 2013

"Syrena" - Tricia Rayburn


"Syrena" - Tricia Rayburn

Strony: 359
Oprawa: miękka
Źródło: empik


Sięgając po tę książkę chciałam doświadczyć czegoś nowego z dziedziny fantasy. Okładka oraz nietuzinkowy temat o syrenach przyciągają uwagę . Jednak w rzeczywistości trochę lepiej wyobrażałam sobie tę powieść. A przynajmniej pierwsza część aż tak mnie nie zachwyciła.


Autorka prezentuje nam postacie dwóch sióstr : starszej Justine i młodszej Vanessy. Każde wakacje spędzają z rodzicami w miasteczku Winter Harbor. Zazwyczaj całe dnie przesiadują na plaży lub skaczą z urwiska Chione - jednak Vanessa zawsze boi się skoczyć i odkłada wyzwanie na następny rok. Justine jest jej przeciwieństwem - odważna, towarzyska, ma wiele zainteresowań i bierze udział w różnych rozgrywkach sportowych. Siostrom towarzyszą dwaj chłopcy:  Caleb, który  w każde wakacje romansuje z Justine oraz Simon, który dogaduje się z Vanessą i pełni rolę opiekuna, który zawsze pilnuje towarzystwa. 




Gdy Justine niefortunnie skacze z urwiska i ginie w głębinach wody Vanessa zaczyna przeczuwać coś złego. Wkrótce następuje seria tragicznych wydarzeń - przerażeni mieszkańcy nadmorskiego miasteczka znajdują na plaży ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w szerokim uśmiechu. Akcja zaczyna się rozwijać - moim zdaniem niestety trochę za wolno..




Może to tylko moje odczucie i jestem zbyt niecierpliwa ale nie mogłam się w końcu doczekać kiedy Vanessa zrozumie, że dziewczyny, które spotyka to syreny. Autorka bardzo obrazowo je opisała - długie lśniące włosy i niesamowite jasne oczy z srebrną poświatą. Zawsze gdy bohaterka była w ich pobliżu czuła silny ból głowy i  przerażenie. 



Autorka nie dodała syrenom ogonów - byłam tym trochę rozczarowana, może dlatego, że jestem przyzwyczajona do ogólnego obrazu syreny jako pięknej istoty z rybim ogonem zamiast nóg. Ale i bez ogona sprawiały wrażenie przerażających i władczych. W drugiej części pt.:"Głębia" nareszcie doczekałam się bardzo rozwiniętej akcji i nieprzewidywalnych wydarzeń. 
To dziwne, ponieważ zazwyczaj pierwsza część jest bardziej wciągająca niż druga - ale w tym przypadku było inaczej. Czytało mi się szybko i przyjemnie i dużo lepiej niż "Syrenę". Ogólnie pomysł na książkę bardzo dobry i ciekawy jednak nie zrealizowany zbyt dobrze. 
Zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło jednak nie jestem pewna czy sięgnę po trzecią część pt:"Mroczna toń".

Oceniam na 4+

środa, 27 marca 2013

"Dotyk Gwen Frost" - Jennifer Estep

Akademia mitu #1 - Dotyk Gwen Frost


Jeśli znudził wam się obraz bogów ze Starożytnej Grecji - wciąż od nowa przerabiany w szkole, książkach czy opowiadaniach - to pora by sięgnąć po serię Akademia Mitu

  Nie jest to jednoznacznie pozytywna opinia, zwyczajnie uważam, że jest to bardzo świeża i intrygująca propozycja przedstawienia bogów, takich jakich znamy, w odmienny sposób. 

Główną bohaterką książki jest Gwen Frost, dziewczyna - jak łatwo się domyślić - posiada unikalny dar. Za pomocą dotyku uzyskuje informacje o  przedmiocie lub osobie. Przeważnie są to emocje, czasem wspomnienia (chodzi o to, że w jakiś magiczny sposób odczytuje ich "wibracje"). W Akademii do której uczęszcza, nie jest  lubiana. Incydent z poprzedniej szkoły pozostawił na niej silne emocjonalne znamię, więc nie czuje potrzeby znalezienia przyjaciół na siłę. Można wręcz powiedzieć, że spotyka się z brakiem szacunku i dyskryminacją. Dlaczego? Oczywiście chodzi tu o jej moc. Jest jedyną osobą w szkole o takich zdolnościach. Reszta uczniów to potomkowie bohaterów starożytnych (Amazonki, Spartanie itp). A Gwen nazywana jest Cyganką i nigdzie nie pasuje. 

Książka nabiera tempa w momencie kiedy ginie jedna z uczennic akademii. Nie wzbudziło to powszechnego szoku czy smutku, gdyż w tej szkole jest to zjawisko występujące dość często. Ale Cyganka jest nowa w akademii i choć nie kolegowała się z ofiarą, postanowiła dowiedzieć się co tak naprawdę zaszło. Dręczyło ją to dotkliwie, przez fakt, iż była na miejscu zdarzenia i to ona mogła zostać zabita oraz, cóż, ma wrodzoną ciekawość. Nie jest tajemnicą kto prawdopodobnie stoi za zabójstwem - Żniwiarze czyli słudzy boga Lokiego - ale czy taka 'oczywista oczywistość' ma punkt odniesienia w każdej sprawie? Pewnie tak, ale ta historia jest bardziej zawiła niż ktokolwiek by przypuszczał.. 


Znalazłam tę książkę w bibliotece, o dziwo, bo zazwyczaj nie ma tak niedawno wydanych pozycji. Definitywnym plusem "Dotyku Gwen Frost" jest jego prosta forma oraz - o czym już wspomniałam - pomysł autorki na nową, niebanalną historię. Jestem pod wrażeniem, z jaką subtelnością J.Estep zmieniła znany już wątek w coś nowego. Wymagało to dużej dozy odwagi, bo jak dotąd każdy bazował na tym samym, dobrym pomyśle. Wciąż przewijające się tematy bogów olimpijskich lub herosów nie jednego czytelnika zdążyły znudzić. A ta książka jest odstąpieniem od reguły. Mimo, że sfera sacrum opisana jest bardzo skromnie, to mam nadzieje, że w następnych częściach administracja w świecie bogów zostanie dokładniej opisana. Głęboko wierzę, że nie będą to ci sami bogowie co zawsze, a jeśli już to przedstawieni w innej formie. Każdy na pewno, chociaż ze szkoły, zna boginię Atenę czy herosów (pół bogów - pół ludzi). W Akademii Mitu poznajemy Wybrańców. Potomkowie rodzin kiedyś zasłużonych u danego boga, dzisiaj, mają ważną misję, pokonać boga Lokiego. Z początku sceptycznie podeszłam do kwestii 'cyganki' jako przezwiska Gwen. Ona się z tym przydomkiem utożsamia, lecz ja nie wiedziałam co o tym myśleć, na szczęście miłe mnie to zaskoczyło. :) 

Nie obejdzie się również bez perypetii miłosnych. Nasza postać i w tym sobie radzi całkiem dobrze, choć jak na tę część serii nie skończy się to obiecująco. Frost zaprzyjaźnia się również z irytującą, lubiącą różowy kolor Daphne'ą. Lecz niech was to nie zwiedzie, gdyż jest to godna uwagi postać, może nawet bardziej interesująca niż sama Gwen.


Z przykrością muszę stwierdzić, że rozczarowały mnie opisy miejsc i uczuć, były nijakie i okrojone tak, jak tylko się dało. Nie odnalazłam w tej książce żadnego przesłania, a lubię kiedy lektura niesie ze sobą głębszą treść. Takim małym minusikiem jest również czcionka tekstu, gdyż litery były zbyt wielkie i czytałam z pewnym dyskomfortem, ale zdaję sobie sprawę, że może to dotyczyć tylko mnie. 


Podsumowując, jest to lektura dla niewymagających czytelników, którzy chcą mile spędzić czas przy nowej odsłonie powszechnie znanych bogów. POLECAM! 


Ocena: 4+/6



Następna cześć:  Akademia Mitu #2  -  Pocałunek Gwen Frost
Akademia Mitu #3 -  Tajemnica Gwen Frost